Relacja dosyć uboga w zdjęcia, ale była wczesna godzina poranna (12. heloł!), a na mnie czekało przepyszne śniadanie. Rozumiecie chyba, dlaczego nie miałam motywacji do pozowania? Poza tym później miałam już fioletowe zęby i nie wypadało pokazywać się światu. Mam za to dla Was krótkie video nakręcone telefonem.
W dzisiejszym odcinku chwalę się rajstopami Les Queues de Sardines. Kosztowały niemało, ale od kiedy tylko usłyszałam o tej firmie, wiedziałam, że prędzej czy później zaopatrzę się w choć jedną parę. Najtrudniej było chyba zdecydować się na wzór (tak, jestem kobietą i szybkość w podejmowaniu decyzji jest mi obca), ale w końcu stanęło na tym:
foto/ video: Paweł
marynarka: zara, sukienka: love clothing, rajstopy: les queues de marines, buty: bronx, płaszcz: h&m, komin: reserved, torebka: h&m, kapelusz: vila (boozt.com)
.jpg)
.jpg)
.jpg)